Przejdź do treści

Nadciśnienie jest często skutkiem przewlekłego stresu – z poniższego teksu dowiesz się, dlaczego tak się dzieje.

„Pierwszym przystankiem na drodze do choroby związanej ze stresem jest powstanie nadciśnienia, czyli przewlekle podwyższonego ciśnienia krwi. To wydaje się oczywiste: jeśli stres powoduje wzrost ciśnienia, to stres przewlekły prowadzi do przewlekłego podniesienia ciśnienia. Zadanie wykonane: masz nadciśnienie.

Robi się z tego nieco większy bałagan ze względu na powstające w tym momencie błędne koło.

Zadaniem małych naczynek znajdujących się w całym organizmie jest regulowanie przepływu krwi w ich okolicy w celu zapewnienia właściwych miejscowych poziomów tlenu i substancji odżywczych.

Jeśli w sposób ciągły podnosisz swoje ciśnienie krwi – ciągle zwiększasz siłę, z jaką krew krąży w tych małych naczynkach, i dlatego muszą one ciężej pracować, by regulować przepływ krwi.

Pomyśl tylko, jak łatwo kontrolować wodę płynącą z węża ogrodowego w porównaniu ze strumieniem wypływającym z węża strażackiego pod przeogromnym ciśnieniem z hydrantu. W tym drugim wypadku potrzebujesz mocniejszych mięśni.

I dokładnie to dzieje się z małymi naczynkami. Wytwarzają wokół grubszą warstwę tkanki mięśniowej, żeby móc lepiej kontrolować zwiększoną siłę przepływu krwi. A skutkiem grubszych mięśni jest zwiększona sztywność naczyń, zapewniająca im większą wytrzymałość w starciu z siłą płynącej krwi. To właśnie podwyższa ciśnienie krwi. A to z kolei powoduje dalsze zwiększanie oporu naczyń krwionośnych, co w odpowiedzi prowadzi do…

Dorobiłeś się przewlekłego nadciśnienia. To nie jest dobre dla twojego serca. Krew powraca do serca z większą siłą i, o czym już wspominałem, powoduje większe obciążenie ściany mięśnia sercowego, która musi zmierzyć się z tym tsunami.

Z czasem ta ściana grubieje, wzmacniając tkankę mięśniową. Określa się to mianem przerostu lewej komory, co oznacza zwiększoną masę lewej komory serca, czyli tej jego części, o którą tu chodzi.

Twoje serce jest teraz, w pewnym sensie, asymetryczne: ma nadmiernie rozwiniętą jedną z czterech części. To z kolei zwiększa ryzyko powstania nieregularnego rytmu serca. I mam jeszcze więcej złych wiadomości: dodatkowo, ta zgrubiała ściana części komorowej może teraz potrzebować więcej krwi, niż są jej w stanie dostarczyć naczynia wieńcowe.

Okazało się, że kiedy w badaniach kontrolowano czynnik wieku, to właśnie przerost lewej komory był najlepszym pojedynczym czynnikiem przepowiadającym ryzyko wystąpienia chorób serca”.

 

Powyższy fragment pochodzi z książki Roberta Sapolskyego pod tytułem „Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologia stresu”.

Warto go sobie wziąć „do serca” i rozpocząć trapię, która lepiej pomoże Ci z radzeniem sobie ze stresem.